List z Marany

LIST DO PRZYJACIÓŁ MARANY

28 listopada 2025 r.

Drodzy Przyjaciele,
Boże Narodzenie i Nowy Rok są tuż-tuż. Cieszymy się, że możemy ponownie spotkać się z Państwem za pośrednictwem tego listu i opowiedzieć o tym, jak wyglądało życie w naszej dużej „marańskiej rodzinie” w 2025 roku.

WSPÓLNOTA SIÓSTR ŚW. JÓZEFA
Nasza prowincja Zgromadzenia Sióstr św. Józefa z Cluny na Madagaskarze od 19 marca 2025 roku ma nową przełożoną – siostrę Danielę Samuelson. Zastąpiła ona na urzędzie przełożonej prowincji siostrę Marię Adelinę Ravaoarisoa, która po czteroletniej kadencji wyjechała na misje w region Antyli – Gujany [region ten obejmuje Antyle Francuskie – Gwadelupę i Martynikę oraz Gujanę Francuską – zamorskie terytorium Francji w Ameryce Południowej – przyp. red. wg Wikipedii].
1 września 2025 roku siostra Clémentine, przełożona naszej wspólnoty, po roku posługi chorym opuściła Maranę i udała się do wspólnoty nauczycielskiej w Tambohobe, również w Fianarantsoa. Jej następczyni na urzędzie przełożonej wspólnoty, siostra Marie Henriette, jest szczęśliwa z powodu swego powrotu do Marany, ponieważ lubi opiekować się chorymi, ma zamiłowanie do ogrodnictwa i pasjonuje ją uprawa kwiatów.
10 września 2025 roku siostra Pierrette wyjechała na studia pielęgniarskie do prywatnego instytutu katolickiego w Majunga. W nadzorowaniu ogrodem warzywnym zastępuje ją siostra Théresia.
17 października 2025 roku siostra Sabine wyjechała do Morondavy na zachodnim wybrzeżu Madagaskaru. Dziękujemy jej za pracę i poświęcenie podczas prawie dwudziestoletniej posługi chorym w Maranie.
Siostra Odette Rasoanjanahary, lekarka, pełni funkcję dyrektorki Centrum.
21 października 2025 roku siostra Solange, pielęgniarka, została przeniesiona do wspólnoty w Ambatofotsy Fort-Carnot. W Maranie zastąpiła ją siostra Jeannine, która dobrze zna Maranę, ponieważ była już w naszej wspólnocie w 2009 roku i pracowała też z nami jako pielęgniarka. Z radością witamy również siostrę Mélanie, która zajmie się katechizowaniem dzieci, będzie je także uczyć czytania i pisania. Obecnie mamy też wśród nas na stażu nowicjuszkę, siostrę Marie Cynthię. Siostra Berthine nadal pracuje w administracji ośrodka. Siostra Joacheline odpowiada za kuchnię i zaopatrzenie. Siostra Sidonie pracuje jako asystentka pielęgniarki.
Ojciec Józef Pawłowski SJ udziela się z tą samą gorliwością co zwykle i zawsze jest dostępny. Obecnie zajmuje się budową Sanktuarium bł. Ojca Jana Beyzyma.

     

ROK JUBILEUSZOWY W MARANIE

Jesteśmy „pielgrzymami nadziei” – jak powiedział papież Franciszek, a „Nadzieja zawieść nie może” (Rz 5,5). Te słowa zachęcają nas do odnowienia naszej wiary i życia nadzieją, która oświetla naszą pielgrzymkę za sprawą solidarności i braterstwa. Dziękujemy Panu, ponieważ w Roku Jubileuszowym Marana stała się w naszej diecezji jubileuszowym miejscem pielgrzymowania. Dlatego w tym czasie łaski wielu wiernych, ok. 5000 osób, odpowiadając na apel Ojca Świętego, jak również naszego arcybiskupa Fulgence’a Rabemahafaly przybyło do nas w pielgrzymce. Byli wśród nich księża, zakonnicy i zakonnice oraz osoby świeckie: rodziny, grupy młodzieży zrzeszone w ruchach kościelnych oraz uczniowie, którzy przybyli, aby wspólnie podążać ku chrześcijańskiej nadziei i praktykować solidarność i braterstwo. W sierpniu przybyli do nas również pątnicy z Polski – nuncjusz apostolski na Madagaskarze, abp Tomasz Grysa wraz ze swoją matką i krewnymi, aby pomodlić się przed sarkofagiem z relikwiami bł. Ojca Jana Beyzyma.
Ważnym tegorocznym wydarzeniem było wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę Sanktuarium bł. Ojca Jana Beyzyma. Miało ono miejsce 10 października 2025 roku. Mszę świętą odprawił wspomniany abp Tomasz Grysa wraz z naszym arcybiskupem Fulgence’em Rabemahafaly. Na uroczystości licznie obecni byli kapłani, zakonnicy, siostry zakonne oraz osoby świeckie. Po zakończeniu Eucharystii przybyli księża, zakonnicy, zakonnice i przedstawiciele władzy świeckiej zasiedli razem z naszymi pacjentami, niczym jedna rodzina, do wspólnego stołu.
Z okazji Wielkiego Jubileuszu, 26 października 2025 roku, po Mszy świętej odprawianej przez abp. Fulgence’a Rabemahafaly dla naszych pacjentów oraz wiernych z Ambohidempona (około 5 km od naszego domu), na zakończenie miesiąca różańcowego, udzielono odpustu zupełnego.
Wkrótce z radością powitamy w naszej diecezji nowego biskupa koadiutora Jana Nicolasa Rakotojaona, który ma przybyć do nas 14 grudnia 2025 roku.
W kwietniu odwiedził nas również minister ds. ludności, który przekazał nam liczne dary.
Serdecznie dziękujemy Państwu za wszystkie hojne datki. Zawsze też z wielką radością przywitamy Państwa i pokażemy, jak wygląda życie wśród społeczności trędowatych. Będziemy w Maranie bardzo wdzięczni za każdą Państwa wizytę.

   

NASZ SZPITAL I AMBULATORIUM

Jeśli chodzi o badania przesiewowe [działania w zakresie wykrywania przypadków trądu (choroby Hansena) – przyp. red.] – kontynuujemy tę misję na wschodnich obrzeżach Fianarantsoa, w Manampatranie, w Mahabako i w wiosce w okolicach Sahasinaka, ponieważ trąd nie został jeszcze całkowicie wyeliminowany. Nasi byli pacjenci mieszkający w tych wioskach współpracują z nami w zakresie badań przesiewowych na obecność trądu. Niektórzy chętnie wracają do nas, przyprowadzając nowych chorych. Są również księża, którzy wysyłają do nas nowe osoby chore na trąd. Choroba bowiem nadal się rozprzestrzenia. Wpływa na to wiele czynników, takich jak: predyspozycje rodzinne, przeludnienie i przebywanie wielu osób w małym pomieszczeniu, a także oporność na niektóre leki. Dochodzi do tego również ignorancja i zaniedbania.
W tym roku mamy 19 nowych przypadków, a u 9 osób wystąpiły reakcje skórne. 19 pacjentów mogło powrócić do domu po ozdrowieniu, ale wśród nich jest wielu byłych pacjentów. Powrócili oni do Marany z powodu podeszwowych owrzodzeń stóp, które goją się w różnym czasie. Obecnie w naszym ośrodku przebywa 74 pacjentów.
Trąd jest chorobą, która może powodować powikłania, takie jak: szpiczasty pazur (griffe), niedomykalność powiek, blokada nerwu łokciowego, opadająca stopa. W związku z tym w lutym 2025 roku u 12 chorych przeprowadziliśmy operację ręki. Pacjenci ci przybyli do nas z różnych leprozoriów na Madagaskarze, ponieważ nasz blok operacyjny został wybrany do przeprowadzenia tych zabiegów. Lekarzami operującymi byli dwaj francuscy chirurdzy wolontariusze, którzy przyjechali na Madagaskar, aby zwiększyć swoje doświadczenie zdobyte w Indiach. Obecny był również fizjoterapeuta, który zapewnił pacjentom opiekę pooperacyjną.
Operacja ta miała na celu korekcję jednego lub więcej elastycznych pazurów ręki, w celu skorygowania deformacji spowodowanej powikłaniami po trądzie, które mogą także dotyczyć nerwów lub ścięgien. Odbywały się również zabiegi fizjoterapeutyczne, by pacjenci mogli odzyskać sprawność ruchową rąk. Wśród pacjentów poddanych operacji była 17-letnia dziewczyna, u której wykonano neurolizę nerwu łokciowego i pośrodkowego w prawym przedramieniu. Operacja przebiegła pomyślnie, a chirurdzy byli z jej przebiegu bardzo zadowoleni.
W naszej przychodni nadal przyjmujemy i leczymy pacjentów chorujących nie tylko na trąd, ale także na inne choroby. Pacjenci przybywają do nas zarówno z okolicznych wiosek, jak i z tych bardzo oddalonych od nas. Wielu przychodzi ze schorzeniami skóry i czasami odkrywamy wśród nich przypadki trądu. Ambulatorium jest otwarte w poniedziałki i czwartki, ale przyjmujemy również chorych, którzy przyjeżdżają do nas w inne dni. W 2025 roku odnotowaliśmy też dużą zachorowalność na malarię.
Nie jesteśmy sami, lecz w walce z trądem współpracujemy z innymi. Skorzystaliśmy na przykład ze szkolenia dotyczącego trądu, które odbyło się w Moramanga i przeznaczone było dla kierowników prywatnych ośrodków leczenia tej choroby. Szkolenie to zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie Raoula Follereau oraz Narodowy Program Walki z Trądem (Programme National de la Lèpre). Dotyczyło ono badań przesiewowych i reagowania na trąd.
Nadal działa również nasz zakład szewski. W 2025 roku, od 8 do 11 września, w naszym ośrodku odbyło się zorganizowane przez wspomniane Stowarzyszenie Raoula Follereau szkolenie dla sześciu szewców. Uczestnikami szkolenia byli pacjenci, którzy już zostali wyleczeni, pochodzący z innych ośrodków dla trędowatych. Z ośrodka w Maranie brał w nim udział Roger, który zapewnia naszym pacjentom naprawę obuwia. Ma już odpowiednie kompetencje i umiejętności wytwarzania kilku różnych modeli obuwia. Należy bowiem pamiętać, że chorzy z okaleczeniami, jak też z ranami na podeszwach stóp czy chorzy z takimi problemami jak opadająca stopa, muszą nosić specjalistyczne obuwie, odpowiednie w przypadku tego rodzaju deformacji.
Obecnie leprozorium jest w trakcie remontów: malowane są sypialnie dla mężczyzn, sypialnie dla kobiet, jadalnia oraz kuchnia. Wszystko to jest realizowane dzięki Państwa pomocy, za którą serdecznie dziękujemy.
Jest jeszcze smutna wiadomość. Na początku listopada 2025 roku w naszym ośrodku zmarł jeden z naszych pacjentów. Niech Pan przyjmie go do swojego królestwa.
Kontynuujemy edukację dzieci w wieku szkolnym, dzieci, które zostały już wyleczone z trądu, oraz dzieci rodziców chorych na trąd. Dwoje z naszych uczniów zdało egzamin BEPC – Brevet d’Etudes du Premier Cycle [Świadectwo Ukończenia Pierwszego Etapu Kształcenia, co odpowiadałoby dawniej ukończeniu w Polsce gimnazjum – przyp. red.]. Ponadto prowadzony jest kurs czytania i pisania dla dorosłych.
Z przyjemnością informujemy, że nasi pacjenci są objęci świetną opieką medyczną, mają dostęp do odpowiedniego, zdrowego wyżywienia, a także do edukacji i nauki… A wszystko to dzięki Państwa hojnemu i nieustającemu wsparciu. W ich imieniu mówimy Państwu: SERDECZNIE DZIĘKUJEMY.

   

POMOC W REINTEGRACJI

Naszym priorytetem jest przygotowanie pacjentów do reintegracji. Uczymy ich szacunku do środowiska, czystości, higieny i braterskiego wsparcia poprzez wzięcie pod opiekę osoby niepełnosprawnej, pracę w ogrodzie, na farmie, w kurniku, poprzez porządkowanie drogi i lasu. Wszystko to pomaga chorym przekraczać siebie, kształtować charakter i przygotować się do powrotu do domu po wyleczeniu. W tym roku dokona się reintegracja dwóch rodzin: Rogera i Christiana, z czego bardzo się cieszymy, ponieważ naszym charyzmatem jest „pomaganie ludziom stawać na nogi”. Państwa pomoc umożliwiła nam kupno ziemi dla nich i dokończenie budowy ich domów. Dziękujemy za Państwa hojność, która pozwala im odzyskać godne i normalne życie,

 

WIEŚCI Z MADAGASKARU

25 września 2025 roku rozpoczęła się wielka manifestacja wywołana częstymi przerwami w dostawie wody i prądu. Ruch, początkowo nazwany „Pokolenie Z”, szybko przekształcił się w szerszy protest polityczny przeciwko aktualnemu rządowi. Co więcej, trudności społeczno-ekonomiczne i wszelkiego rodzaju korupcja popychają ludzi do buntu przeciwko przywódcom. My z naszej strony codziennie modlimy się na różańcu o pokój w naszym kraju oraz na całym świecie.
Drodzy Przyjaciele, nie możemy zakończyć tego listu bez miłego i przyjaznego słowa: DZIĘKUJEMY! Tysiąckrotnie dziękujemy Wam wszystkim! Jesteśmy wdzięczni za Państwa wsparcie, które dodaje nam odwagi. Chcemy wyrazić wdzięczność za Państwa solidarność i hojność, które przejawiają się w wiadomościach, listach, starannie przygotowanych paczkach, w czekach i przelewach bankowych, darowiznach pieniężnych i różnorodnych usługach świadczonych dyskretnie na różne sposoby, wizytach przy okazji podróży… Życzymy Państwu wspaniałego 2026 roku, pełnego radości, dobrego zdrowia oraz sukcesów.

Siostry Józefitki z Cluny
opiekujące się Maraną, ośrodkiem dla chorych na trąd
wybudowanym przez bł. Ojca Jana Beyzyma

Prezentacja Marany

PREZENTACJA   MARANY  NA  MADAGASKARZE

Ośrodek Hospitalizacji i Opieki, Specjalizujący się w Trądzie

1) O Miejscu: Maràna to mała wioska położona w pięknym lesie, 7 km od Fianarantsoa, ​​
    około 400 km na południe od Antananarivo (stolicy Madagaskaru).

Została założona 113 lat temu przez polskiego księdza, o. Jeana Beyzyma.

Obecnie Marana stała się ośrodkiem referencyjnym w zakresie trądu na szczeblu regionalnym
i krajowym, zwanym: COR 2 (Centrum Orientacyjne Poziomu 2)

2) Życie wiary w Maranie; modlitwa odgrywa ważną rolę.

Różaniec codziennie o godz. 16.00 i katecheza dla chorych raz w tygodniu

3) W kwestii opieki:

Każda chora osoba, która zapuka do naszych drzwi, jest mile widziana i badana

                                                                   

 

Badanie pacjenta: test czuciowy dłoni i stóp                                                        Badanie nerwów lub palpacja nerwów

                                                 

                                                                                

Jeśli jest chory na trąd, natychmiast przyjmuje się go na staż: bezpłatnie ubiera, karmi, zapewnia zakwaterowanie i opiekę

                 

Na zdjęciu 2 nowe przypadki trądu

Opiekę sprawuje siostra lekarka, siostra pielęgniarka i pomocnicy pielęgniarscy.

Dni otwarcia kliniki: poniedziałek i czwartek. Przyjmujemy i leczymy pacjentów nie chorujących na trąd z okolicznych wiosek, a nawet z dalszych stron.

Ta mała dziewczynka (córka trędowatego) trafiła do naszego ośrodka z ciężkim niedożywieniem (kwashiorkor). I teraz jest wyleczona.

 

Opatrywanie trędowatych ze względu na obecność ran perforujących podeszwy stóp

               

 

Chirurdzy i anestezjolodzy przyjeżdżają, aby wykonać różnego rodzaju zabiegi: chirurgię ręki, dekompresję nerwów, amputację…

               

 

Pacjenci pooperacyjni

                            

 

Operacja ręki przeprowadzona na naszej sali operacyjnej. Pacjenci przywiezieni z różnych kolonii trędowatych na Madagaskarze.

                   

 

Zakonnica przeprowadza badanie na trąd w buszu

 

4) Naprawa butów

         

         

Były pacjent naprawia buty i wykonuje buty na zamówienie, dostosowane do stóp osób niepełnosprawnych.

 5) Reintegracja: przygotowanie naszych pacjentów do reintegracji. Dzięki pomocy darczyńców będą oni mogli opuścić swoje domy i wrócić do swoich rodzin po zakończeniu leczenia

                       

 

Pacjenci uczą się: szacunku do środowiska, czystości,
                          

Braterska pomoc wzajemna, praca w ogrodzie

W kurniku                                                                             Hodowla owiec i kóz

                               

 6) Relaks: Gra w skakankę                                                  Mecz piłki nożnej

           

7) Edukacja dzieci w wieku szkolnym: dzieci wyleczone z trądu lub dzieci, których rodzice byli chorzy

   

8) Ważne wydarzenie lokalne: położenie kamienia węgielnego pod sanktuarium Ojca Jana Beyzyma 10 października 2025 r.

          

Msza święta pod przewodnictwem Nuncjusza Apostolskiego, Arcybiskupa Thomasa Grisy,
z naszym Arcybiskupem, Arcybiskupem Filgence Rabemahafaly     

                                                                           

Podpisanie listu zezwalającego na budowę sanktuarium

Posiłek rodzinny

 

MARANA potrzebuje pomocy, zwłaszcza w związku z działalnością, a także renowacją i utrzymaniem swoich budynków.

 

            Serdecznie dziękujemy za hojną darowiznę;
Państwa wsparcie jest niezbędne do realizacji naszej misji i jesteśmy bardzo wdzięczni za Państwa wkład.

TYSIĄCKROTNIE DZIĘKUJEMY

Sobota misyjna 16.08.2025 r.

Sierpniowa Sobota Misyjna,

Światowe Centrum Kultu Bożego Miłosierdzia, Kraków – Łagiewniki,

16 sierpnia 2025 r.

 

          W Roku Jubileuszowym 2025 i w Roku św. Siostry Faustyny, w Sobotę Misyjną 16 sierpnia, w bazylice Bożego Miłosierdzia, podczas Koronki do Bożego Miłosierdzia i Eucharystii modliliśmy się za misje i w papieskiej intencji na sierpień: „Módlmy się, aby społeczności, których współegzystencja wydaje się bardzo trudna, nie ulegały pokusie konfrontacji z powodów etnicznych, politycznych, religijnych lub ideologicznych”.

          Święty Jan Paweł II podczas ostatniej pożegnalnej Pielgrzymki do Ojczyzny w 2002 r., w trzecią sobotę miesiąca, zwaną misyjną, we wspomnienie liturgiczne św. Jacka Odrowąża (17.08.), patrona Krakowa i Archidiecezji Krakowskiej poświęcił ołtarz w nowej świątyni i dokonał uroczystego Aktu zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu. Z okazji 23. rocznicy tego ważnego wydarzenia religijnego, w trzecią sobotę miesiąca, która przypadła w tym roku 16 sierpnia, w ufnej modlitwie prosiliśmy, aby orędzie o Bożym Miłosierdziu dotarło na wszystkie krańce świata.

          „W duchu miłosierdzia wspierajcie nieustannie misjonarzy pomocą i modlitwą” – są to słowa św. Jana Pawła II, które wypowiedział w Niedzielę 18 sierpnia 2002 r. podczas Mszy św. beatyfikacyjnej Ojca Jana Beyzyma, Posługacza Trędowatych na Madagaskarze i nazwał tę niezwykłą postać wielkim misjonarzem. W modlitwie prosiliśmy również o Jego kanonizację i opiekę Matki Bożej w budowie Sanktuarium Bł. Ojca Jana Beyzyma na Madagaskarze.

          Modlitwa w Sobotę Misyjną rozpoczęła się w Godzinie Miłosierdzia o 15.00, następnie odmawiana była Koronka do Bożego Miłosierdzia w różnych językach, Akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu, a potem sprawowana była Eucharystia. We Mszy św. koncelebrowanej uczestniczył o. Emmanuel Eze, augustianin, z Nigerii, który czytał Ewangelię po polsku; wcześniej, podczas Koronki do Bożego Miłosierdzia, modlił się po angielsku. Przy ołtarzu służył student VI r. medycyny (z Warszawy), który czytał lekcję i śpiewał Psalm. Przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Trędowatych im. Ojca Jana Beyzyma, Pani Elżbieta Jastrzębska przyniosła relikwie bł. Ojca Jana Beyzyma, które były obecne podczas tej modlitwy.

          Ta szczególna modlitwa w Sobotę Misyjną zbiegła się w czasie z obchodami 100 dni pontyfikatu Papieża Leona XIV i VATICAN NEWS na tę okoliczność podał 10 charakterystycznych cytatów nowego Papieża (16.08.br.). 

 

Agata Schönborn, Akademicki Ruch Misyjny

           

Wiadomości z Marany – czerwiec 2025

SANKTUARIUM BŁ. JANA BEYZYMA

       Już piąty rok jestem kapelanem szpitala dla chorych na trąd w Maranie. Kiedy w 2022 wezwał mnie „na dywanik” mój przełożony, pomyślałem, że pewnie chce mnie odwołać z tego stanowiska i przenieść do pracy w inne miejsce. Zasmuciło mnie to, bo – mimo, że praca w Maranie do łatwych nie należy – pokochałem to miejsce i chorych powierzonych mojej opiece. Na tę rozmowę szedłem więc – jak to się mówi – podszyty strachem. Przełożony nie wręczył mi jednak decyzji o przeniesieniu, ale inny dokument, na mocy którego uczynił mnie odpowiedzialnym za budowę sanktuarium bł. Jana Beyzyma. W czasie rozmowy dowiedziałem się, że zarówno on, jak i arcybiskup z Fianarantsoa o tym sanktuarium od dawna myślą, a to dlatego, żeby kult bł. Jana Beyzyma mógł być jeszcze mocniej szerzony.

          Na Madagaskarze ten nasz wielki Rodak jest znany i pamięć o nim trwa nie tylko w Maranie. Świadczą o tym choćby coraz liczniejsi pielgrzymi zdążający do Marany z różnych stron naszej wyspy, a także turyści zagraniczni, którzy na szlaku swoich wędrówek nie omijają Marany. Od trzech lat, w maju, organizujemy pielgrzymki do Ambahivoraka, gdzie bł. ojciec Jan rozpoczynał swoją posługę na Madagaskarze. Na ruinach istniejącego tam kiedyś leprozorium odprawiana jest Msza św., a potem – za przyczyną bł. o. Beyzyma – modlimy się za wszystkich chorych, a zwłaszcza tych dotkniętych trądem. Te pielgrzymki są coraz liczniejsze. W ostatniej uczestniczył nuncjusz apostolski na Madagaskarze – abp. Tomasz Grys. Każdego roku w Maranie uroczyście obchodzimy dzień 12 października – wspomnienie bł. Jana Beyzyma, naszego patrona i budowniczego szpitala. Z tej to okazji mamy wielu gości – zarówno duchownych jak i świeckich.

       Wydrukowaliśmy i rozprowadzamy piękne obrazki z podobizną bł. Jana Beyzyma i modlitwą o jego kanonizację. Na specjalne okazje przygotowujemy też specjalne koszulki z podobizną o. Jana i logo szpitala w Maranie. To cieszy, że Malgasze pamiętają o nim i przybywają często do jego grobu, by modlić się tutaj w różnych intencjach. Szpitalna kaplica, gdzie spoczywają doczesne szczątki o. Jana, jest mała i niewiele osób się w niej zmieści. Nie mówiłem o tym głośno, ale marzyło mi się już od dawna, żeby właśnie w Maranie nowy, większy kościół wybudować. Ale to były tylko moje marzenia. Nie przypuszczałem nawet, że kiedykolwiek mogą się spełnić.

          Kiedy mój przełożony wręczył mi pismo, w którym wyraźnie zostało napisane, że jestem odpowiedzialny za wybudowanie sanktuarium bł. Jana Beyzyma w Maranie, poczułem radość, ale też i ciężar odpowiedzialności za wykonanie tego zadania. Radość, bo to sanktuarium byłoby pierwszym na świecie noszącym wezwanie bł. Jana Beyzyma, miejscem, w którym – poprzez posługę naszego Rodaka objawiła się Boża miłość i miłosierdzie i gdzie ludzie na co dzień nadal wypraszają wiele łask. Ta radość trochę zbladła, kiedy pomyślałem o tym jak wielkie i trudne zadanie mnie czeka.

          Wybudować sanktuarium to nie problem, ale potrzebne są na to środki i to wcale nie małe. Skąd je wziąć? Malgasze nie pomogą, bo są bardziej biedni niż przysłowiowa mysz kościelna. Długo nad tym myślałem i już byłem zdecydowany powiedzieć mojemu przełożonemu, że nie podejmę się tego zadania. Z pomocą przyszedł mi o. Jan Beyzym. Kiedy pomyślałem o tym jak wiele trudów musiał pokonać, żeby wybudować szpital w Maranie, zawstydziłem się i powiedziałem: „Dobrze. Zrobię wszystko, żeby to sanktuarium powstało”. O. Jan nie miał grosza przy duszy, a jednak podjął się tak trudnej i wielkiej pracy, bo zależało mu na tym, żeby chorym na trąd stworzyć godne warunki do życia i leczenia. Prosił o datki Polaków – tych w kraju i tych rozsianych po świecie. Zbierał grosz do grosza i udało się. Matce Najświętszej zawierzył to dzieło i – jak mawiał – to Ona ten szpital wybudowała i przeprowadziła go przez najtrudniejsze chwile. Ja również – za przykładem bł. ojca Jana – Matce Bożej Częstochowskiej zawierzyłem wszystko i codziennie modlę się przed Jej obrazem w naszej szpitalnej kaplicy. Modlą się ze mną także i chorzy, bo od kiedy dowiedzieli się o budowie sanktuarium, bardzo pragną by ono powstało.

          Do rozpoczęcia budowy jeszcze daleko. Choć – dzięki ofiarodawcom z Polski – udało się zgromadzić już na koncie pewna sumę, wciąż jeszcze daleko do pełnej kwoty potrzebnej na tę budowę. Nie siedzę jednak bezczynnie i na razie robię to, co mogę. Przede wszystkim zleciłem architektom wykonanie projektu sanktuarium. Przygotowuję również plac pod jego budowę. Ponieważ na terenie szpitala nie ma zbyt wiele miejsca, postanowiłem, że sanktuarium będzie budowane za szpitalnymi murami (około 200 m od szpitala), w miejscu gdzie stoi niewielki domek, w którym mieszkał o. Jan Beyzym zanim wybudował szpital. Ten domek jest w bardzo dobrym stanie i poprosiłem architekta, żeby „wpisał” go jakoś w plany sanktuarium. W tym właśnie domku zrobilibyśmy muzeum bł. o. Jana – takie z prawdziwego zdarzenia. Zarówno ten domek jak też i szpital wybudowane zostały na stoku góry, a to dlatego, że w pobliżu znajdowało się źródło wody. Ten stok wygląda pięknie, ale trzeba go trochę „wyrównać”, żeby zrobić miejsce pod budowę. I znowu przypomniało mi się, że i o. Jan musiał skuwać skałę, bo na pochyłym stoku budować się przecież nie da. I z wielkim trudem, ale udało mu się to zrobić i w ten sposób uzyskać płaski teren pod budowę szpitala.

          Wokół domku o. Beyzyma jest pagórek porośnięty lasem. Na szczęście nie jest to skała, ale i tak trzeba zerwać ziemię na około 40 metrach – pod sanktuarium i jeszcze 20 m – pod budowę amfiteatru, który będzie służył tym wszystkim ludziom, którzy nie pomieszczą się w kościele (oczywiście zaplanujemy też stały ołtarz polowy). Cztery lata temu mieliśmy w Maranie pielgrzymkę dzieci i młodzieży z całej diecezji (z ruchu eucharystycznego). Przybyło ich ponad 3 i pół tysiąca. Msza św. odprawiana była wtedy na placu przy szpitalu, ale i tak było bardzo tłoczno. Sanktuarium, które planujemy, nie będzie ogromne (ot, taki trochę większy kościółek), więc w przypadku tak licznych pielgrzymek na pewno nie pomieści wszystkich wiernych i wtedy amfiteatr będzie doskonałym rozwiązaniem.

          Prace rozpoczęliśmy już w ubiegłym roku. Najpierw wycięliśmy drzewa rosnące na pagórku. Pozyskane w ten sposób drewno na razie się suszy. W przyszłości potniemy je na deski i zrobimy z nich ławki i inne przedmioty potrzebne do wnętrza kościoła. Następnie przystąpiliśmy do zrywania ziemi. Moglibyśmy zrobić to szybko, ale nie stać nas na opłacenie specjalistów od takich prac i maszyny. Zatrudniamy więc ludzi, którzy zrobią to ręcznie i za mniejsze pieniądze. Są chętni, bo są to ludzie bardzo biedni i dzięki tej pracy mogą zarobić na utrzymanie swoich rodzin, na przysłowiowy worek ryżu i nie tylko. Poza tym podjęli się również skuwania skał granitowych znajdujących się w pobliżu. Po rozłupaniu wielkich granitowych bloków, kawałki skały dzielą na mniejsze kostki, ociosują je i w ten sposób będziemy mieli sporo materiału na potrzeby przyszłej budowy. Tych kostek będzie można użyć do budowy fundamentów, wyłożyć nimi plac wokół sanktuarium, wykorzystać przy tworzeniu amfiteatru bądź też wybudować z nich drogę. Choć to praca bardzo ciężka, ludzie są zadowoleni, bo oprócz zapłaty dostają również codzienne wyżywienie.

          Prace, jako że wykonywane są ręcznie, bez użycia maszyn, postępują bardzo powoli, ale już widać rezultaty. Plac wokół domku o. Beyzyma jest coraz większy i mam nadzieję, że wkrótce będzie już całkowicie przygotowany pod budowę.

          Kiedy ruszymy z budową sanktuarium? – Tego jeszcze nie wiem. Z pieniędzy, które udało nam się do tej pory zgromadzić, opłacamy ludzi pracujących przy oczyszczaniu i niwelowaniu terenu, skuwaniu skał. Trzeba będzie też zapłacić architektowi za wykonanie projektu, a nie będą to na pewno małe pieniądze. Modlimy się i dziękujemy Panu Bogu za każdy grosz wpływający na konto budowy. Wiemy, że ludziom w Polsce nie jest łatwo, bo kryzys ekonomiczny, bo wojna za wschodnią granicą i trzeba pomagać milionom uchodźców z Ukrainy, że każdy ma mniejsze lub większe problemy finansowe, ale wiemy też, że na rodaków zawsze możemy liczyć. Przekonał się o tym sam o. Beyzym, bo kiedy budował szpital również sytuacja w Polsce była bardzo trudna (kraj był pod zaborami, była wielka bieda, zdarzały się klęski żywiołowe itd.), ale Polacy, którzy mają wielkie serca, wsparli to wielkie dzieło i służy ono do dnia dzisiejszego ludziom najbiedniejszym z biednych. Mam i ja taką nadzieję, że moi rodacy wesprą to dzieło, którego się podjąłem. Mam tego dowody na co dzień. Na przykład w mojej rodzinnej parafii (Paszynie) w tym roku odbył się Orszak Trzech Króli, podczas którego zebrano dość znaczną sumę na sanktuarium. Za to „kolędowanie na Maranę” jestem i będę zawsze wdzięczny. Takich przykładów hojności nie brakuje.

         Wiem, że nic nie rodzi się bez bólu. Że wielkie dzieła powstają w trudzie. A sanktuarium to wielkie i potrzebne dzieło, więc tego trudu i bólu na pewno będzie wiele. Jeśli jednak Pan Bóg zechce, żeby to sanktuarium powstało, to ono będzie. Wierzę w to mocno i wierzę w pomoc i opiekę Matki Najświętszej. Ona tu, w Maranie, jest naszą Królową i Matką. Dlatego w Jej dobre dłonie wszystko oddajemy i wierzymy, że może za rok, dwa, trzy będziemy mogli rozpocząć budowę tego sanktuarium.

          Marana jest miejscem wielu cudów. Tak było jeszcze za życia bł. Jana Beyzyma, tak jest teraz. I tak będzie zawsze, bo to sam Pan Bóg wybrał to miejsce, żeby właśnie tutaj okazywać ludziom swoją miłość i niezmierzone miłosierdzie.

          Dziękując wszystkim, którzy już złożyli przysłowiową cegiełkę na nasze sanktuarium, chcę zapewnić o naszej wdzięczności i codziennej modlitwie za wszystkich darczyńców. Każdego dnia o godz. 16.00 lokalnego czasu, w szpitalnej kaplicy odmawiamy różaniec w intencji tych, którzy wspierają nasz szpital oraz budowę sanktuarium. Natomiast w każdą pierwszą niedzielę miesiąca odprawiana jest za nich Msza św.

          Z całego serca raz jeszcze dziękuję za każdą, najdrobniejszą nawet ofiarę – „cegiełkę” na budowę, a także i za modlitewne wsparcie, które tak bardzo jest mi potrzebne w mojej misyjnej pracy na dalekim Madagaskarze. Bóg zapłać.

Józef Pawłowski SJ
kapelan szpitala w Maranie

Tak ma wyglądać sanktuarium pw. o. Jana Beyzyma w Maranie

 

(podkreślenia w tekście Elżbieta Jastrzębska)

W ślad z tym listem otrzymaliśmy wiadomość, że o. Józef przybędzie do Polski aby zbierać fundusze na budowę sanktuarium. TPT oczywiście skorzystało z okazji i zaprosiło o. kapelana na czerwcowe spotkanie. I w dniu 15 czerwca br. o. Pawłowski towarzyszył nam najpierw koncelebrując Mszę św., a następnie uczestnicząc w spotkaniu, w czasie którego przybliżył nam ideę budowy sanktuarium i wiążące się z tą budową problemy – zwłaszcza brak funduszy na jej realizację – a ponadto opowiedział o codzienności Marany. Przekazał także nr konta bankowego na Madagaskarze, specjalnie utworzonego dla sanktuarium; przekazał również zaproszenie na uroczystość  wmurowania kamienia węgielnego, która będzie miała miejsce 10 października br.

W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, 27 czerwca br. miałam okazję poznać o. Fulgence Ratsimbazafy SJ, z diecezji obejmującej także Maranę. Okazało się, że właśnie ten ojciec jest inicjatorem budowy sanktuarium w Maranie. Bardzo mu zależy na tym, by powstało miejsce kultu błogosławionego naszego rodaka tak bardzo zasłużonego dla Czerwonej Wyspy. Wyraziliśmy nadzieję, że być może spotkamy się w Maranie na uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod sanktuarium.

Z początkiem lipca o. Józef przysłał zaproszenie do swojej rodzinnej miejscowości, gdzie obecnie przebywa, na festyn zorganizowany przez społeczność Paszyna specjalnie w celu zbiórki na budowę sanktuarium. Poza tym było ustne zaproszenie –  więc nie miałam wyboru i pojechałam.

Parafia w Paszynie – Ogłoszenia parafialne, 6.07.2025 r. 
(…)
W sobotę 12 lipca o godz. 15:00 na parkingu przed kościołem rozpocznie się festyn charytatywny, którego celem jest wsparcie budowy sanktuarium bł. Ojca Jana Beyzyma w Maranie na Madagaskarze przez naszego misjonarza Ks. Józefa Pawłowskiego. Natomiast w niedzielę 13 lipca – oprócz miesięcznej składki zbieranej na tacę na cele remontowe naszego kościoła – pragniemy po zakończeniu każdej mszy świętej także zbierać ofiary do puszek dla ks. Józefa na ten sam cel.

Na miejscu miałam okazję przekonać się, jak bardzo profesjonalnie zorganizowany był festyn, jak wielu mieszkańców włączyło się charytatywnie w jego organizację oraz zaopatrzenie. Na placu przed kościołem parafialnym zarówno dorośli jak i dzieci mogli radośnie i z pożytkiem spędzić czas, w dodatku dokładając swoją dużą cegiełkę do budowy sanktuarium. Przy okazji mogłam zaobserwować jak wielkim poważaniem cieszy się o. Józef, jak bardzo mieszkańcy Paszyna są z niego dumni.

E. Jastrzębska

 

72. Światowy Dzień Chorych na Trąd

W ostatnią niedzielę stycznia – w tym roku było to 26 stycznia – obchodzony jest Światowy Dzień Trędowatych, dla przypomnienia światu o istniejącej wciąż tej strasznej, podstępnej chorobie. Towarzystwo Przyjaciół Trędowatych wzięło aktywny udział w obchodach, uczestnicząc w następujących wydarzeniach: 

1. W sobotni wieczór poprzedzający ŚDT przewodnicząca zarządu wzięła udział w audycji w Radiu Kraków, poświęconej chorym na trąd. Audycja miała tytuł „Wieczór galicjowy”, prowadziła go jak w każdą sobotę pani Lidia Jazgar. Audycja miała format rozmowy prowadzonej przez obie uczestniczki, ozdobionej muzyką – wszak pani Lidia jest piosenkarką. W czasie tej godziny udało się przekazać wiele wiadomości o chorobie, jej początkach, obszarach występowania, możliwości leczenia i wyleczenia, a przede wszystkim ukazać postać 'Apostoła trędowatych’, czyli błogosławionego ojca Jana Beyzyma oraz jego dzieło na Madagaskarze, w Maranie, istniejące i działające do dziś. Była to duża okazja, by problem trądu oraz postać o. Jana mogło poznać szersze grono słuchaczy.

                  

2. W niedzielę TPT wraz ze swym kapelanem, o. Zygfrydem Kotem SI, brało udział w Mszy św. w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa modląc się w intencji chorych na trąd, a szczególnie podopiecznych z ośrodka w Maranie.

         

3. Również w niedzielę, 26 stycznia, TPT miało możliwość opowiedzenia o swoim zaangażowaniu w dzieło pomocy chorym na trąd w 'Audycji dla chorych’ w Radiu Maryja, prowadzonej przez panią Barbarę Momot, o godzinie 13. Przewodnicząca zarządu TPT opowiedziała o swoich wrażeniach i przeżyciach po odwiedzeniu Marany (w październiku ub.r.) i spotkaniu się tam z chorymi i ozdrowieńcami, którym TPT pomaga i nadal chce to czynić.

Ze strony www Radia Maryja:

Audycja dla chorych: Dzień osób chorych na trąd

ej